Posted by: Alicja on: sierpień 6, 2009
To króciutka relacja z jednego wieczoru spędzonego w gospodarstwie agroturystycznym w Żegocinie u Państwa Gasów. Było to dawno, dawno temu. Wieczór obfitował w emocje sportowe, które – wbrew powszechnie utartym wzorcom – udzielały sie tylko mnie. Mój meżczyzna zupelnie nie zainteresowany ważnym międzynarodowym meczem, postanowił nakręcić studium reakcji “oszołomionego” kibica (piłam wino). Po 3 latach odkryłam te zdjęcia i zmontowałam, tak ku pamięci
Zwróćcie uwagę na to, co mówi komentator sportowy…
1 | kaska B.
sierpień 12, 2009 @ 1:24 pm
o maj gad ! a ja myślałam, że ‘ebi” to po hiszpańsku
stupid me